Higiena listy mailingowej

Dość intensywnie korzystam z dobrodziejstwa jakim niewątpliwie są mailingi reklamowe, w wyniku czego coraz bardziej doceniam znaczenie odpowiedniej higieny listy mailingowej.

Dlaczego? Jeden rzut oka na statystyki pozwala mi określić, z którymi bazami mailingowymi jest „coś nie tak” – najczęściej chodzi właśnie o higienę listy.

Dlatego właśnie postanowiłem przygotować kilka wskazówek, które przydadzą Ci się zarówno podczas zlecania mailingu (będziesz wiedział o co pytać właściciela listy), jak i przy zarządzaniu własną bazą, aby Twoja lista była nie tylko duża, ale przede wszystkim skuteczna, abyś nie musiał przekonać się na własnych statystykach jak ważna jest higiena listy mailingowej…

Zadbaj o poprawność adresów

Poprawność adresów e-mail to zdecydowanie pierwsza zasada higieny listy mailingowej. Choć spam jest w Polsce karalny, nadal można natknąć się w internecie na różne podejrzane oferty. Mimo, że w pierwszej chwili wydają się one być atrakcyjne, to ich skuteczność jest dosłownie żadna.

Baza mailingowa powinna być bezwzględnie tworzona poprzez zapisy/rejestracje metodą double opt-in. Znaczy to, że każda osoba, która wypełni formularz musi otrzymać e-mail z prośbą o potwierdzenie, że adres jest poprawny i został podany dobrowolnie przez jego właściciela – o innych ‚przekrętach’ zapomnij!

Ponadto, jeżeli chcesz uniknąć sytuacji w których internauta robi literówkę w swoim adresie e-mail możesz pokusić się o napisanie specjalnego skryptu, który będzie sprawdzał poprawne wpisanie adresu e-mail (jego składnię). W ten sposób unikniesz sytuacji, w których internauta, który się pomylił czeka całymi tygodniami na mail z prośbą o potwierdzenie adresu.

Możliwość wypisu

Każdy kto ma ambicje prowadzić zaawansowany e-mail marketing powinien wręcz zachęcać swoich czytelników do klikania w link wypisu znajdujący się na końcu wiadomości. Nie ma nic gorszego niż baza pełna adresów e-mail osób, które mają Cię „w dupie” i nie chcą otrzymywać Twoich wiadomości. Wtedy najczęściej lądujesz na ich czarnej liście lub trafiasz bezpośrednio do folderu „SPAM”.

I choćbyś stawał na głowie to nie poprawisz klikalności swoich maili, bo Ci ludzie nie powinni znajdować się na tej liście. Utrudniając im wypisanie się z listy robisz SOBIE wielką krzywdę.

Usuwanie odbić

Wiele systemów do e-mail marketingu zajmuje się tym automatycznie. Jeśli Twój system nie obsługuje takiej funkcji koniecznie musisz sprawdzać wiadomości, które do Ciebie przychodzą – tzw. „zwrotki”. Jeśli serwer odsyła Ci informację, że dany adres e-mail nie istnieje w bazie koniecznie usuń go ze swojej listy.

Wielokrotna weryfikacja

O ile powyższe wskazówki dla wielu osób mogą wydawać się oczywistością (bardzo mnie to cieszy), to punktu czwartego nie stosują nawet najwięksi marketerzy w Polsce. Chodzi o wielokrotną weryfikację adresu e-mail, a może przyjąć to dwie formy:

Okresowe wysyłanie prośby o potwierdzenie adresu e-mail- można pokusić się o wysyłanie, powiedzmy raz na pół roku, do swoich czytelników wiadomości z prośbą o potwierdzenie, że nadal są zainteresowani otrzymywaniem wiadomości od Nas.

Choć usunięcie osoby, która nie zareagowała na nasze wezwanie może okazać się ryzykowne – w końcu każdemu z Nas zdarza się okres np. większej ilości pracy, w którym nie czytamy wszystkich maili, to jednak osoba, która nie reaguje na kilkukrotnie ponowione wezwanie może ze spokojnym sumieniem zostać usunięta z naszej listy.

Przenoszenie na nową listę – inną techniką weryfikującą aktualność adresów, jakie posiadamy w bazie jest zachęcanie internautów do zapisania się na inną naszą listę mailingową. Wysyłając kilka mailingów promujących zapis na nowy kurs/poradnik/newsletter wyłowimy osoby zainteresowane naszą działalnością, które chętnie reagują na treści przez nas dostarczane.

Następnie z osobami które się „przepisały” utrzymujemy dalszy kontakt, zapominając powoli o starej liście mailingowej. W ten sposób skupiamy się na tych najlepszych 20% naszych subskrybentów.

Jedynym ryzykiem, jakie niesie ze sobą takie przepisywanie jest tematyczność naszej nowej listy. Jeśli kolejny kurs czy poradnik będzie poruszał nieco inną tematykę może nie zainteresować nawet tych wartościowych czytelników, którzy oczekują treści ściśle związanej z listą na którą się zapisali.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o