Jak robić kursy e-mailowe – case study

Dzisiejszy artykuł będzie dość nietypowy… Prawdopodobnie będzie to pierwsza na moim blogu recenzja kursu e-mailowego, na który się ostatnio zapisałem (nie pamiętam, abym o czymś takim wcześniej pisał).

Oczywiście wspomnę o jego części merytorycznej jednak w głównej mierze skupię się na części e-mail marketingowej. Będzie to swoiste case study nt. kursów e-mail marketingowych. Zapraszam!

Tematyka i Autor

Autorem kursu o którym będę pisał jest Sławek Gdak – mój stały czytelnik często komentujący artykuły jako „gdaq”.

Jest autorem bloga o pozycjonowaniu i seo. Kurs, który ostatnio stworzył bardzo przypasował moim obecnym zainteresowaniom – planuję użyć dopalacza marketingowego jakim jest pozycjonowanie i wystrzelić mój biznes w kosmos 🙂

Recenzję, a raczej analizę e-mail marketingu prowadzonego przez Sławka zacznę od sqeeze page.

Na pierwszy rzut oka strona jest estetyczna i całkiem dobra. Może nawet jej konwersja jest całkiem przyzwoita. Jest jednak kilka elementów które osobiście bym zmienił – nie chcę nazywać ich błędami bo słuszność tego stwierdzenia trzeba by zmierzyć konkretnym testem A/B.

„Najlepszy” – wszyscy piszą, że ich rzeczy są ‚naj’. Osobiście zamiast tego wstawiłbym „Prawdopodobnie najlepszy” albo jakieś inne określenie które będzie bardziej „unikatowe” dla grupy docelowej – może „najlepiej wypozycjonowany”?. Długość tego sqeeze page jest całkiem spora.

Na pewno tekst jest dobrze zoptymalizowany pod wyszukiwarki – jednak osobiście zastosowałbym tu inną technikę pozycjonowania sqeeze page (jaką? – to już tajemnica zawodowa 🙂 ).

Wydaje mi się, że tak długiego tekstu nie będą czytać internauci – sam też ani razu go nie przeczytałem w całości (trzeba by zrobić test).

Formularz zapisu na ten darmowy kurs jest zamieszczony bardzo nisko i trudno do niego dotrzeć. Może w tej niszy jest inaczej (trzeba zrobić test 🙂 ) ale z doświadczenia wiem, że formularz widoczny na pierwszym ekranie (bez przewijania strony) jest bardziej skuteczny. Można go ewentualnie powtórzyć na końcu stronki.

Struktura wiadomości

Wiadomości wysyłane przez Sławka są w pełnym HTMLu i ładnie wyświetlają się w programie pocztowym. Widać, że do tego elementu Sławek przyłożył dużo uwagi.

Powyższa kreacja ma kilka plusów i minusów – wad i zalet. Mianowicie:

Plusy:

Robi wrażenie i przyciąga uwagę. Podnosi prestiż autora i pozycjonuje go jako profesjonalistę.

Minusy:

zbyt mała czcionka – trochę ciężko czytało mi się te wiadomości tło tekstu utrudnia czytanie zbyt szeroka kolumna tekstu utrudnia czytanie zbyt mała wysokość linii tekstu zaciemnia treść… przy moim fatalnym łączu niektóre wiadomości wczytywały się „chwilę”…

System e-mail marketingowy i częstotliwość wysyłek

Sławek swój kurs zorganizował poprzez ImpleBOTa – to bardzo dobrze, że od razu zdecydował się na profesjonalne rozwiązanie zamiast obniżać koszty – dzięki temu zamiast zwykłych wiadomości txt (freebot) ma profesjonalnie wyglądające maile i wyróżnia się z tłumu.

Wysyłki realizowane są codziennie. Moim zdaniem to bardzo duża częstotliwość, jednak osoby zapisujące się na kurs podejmują świadomą decyzję (widzą, że przez 2 tygodnie dostaną 14 wiadomości), więc nie ma w tym nic złego.

Zupełnie inną byłaby sytuacja, gdyby informacji o częstotliwości wiadomości zabrakło – wtedy mogłyby pojawić się negatywne reakcje.


Merytoryka

Od strony merytorycznej kurs Sławka jest bardzo dobry. Przyjemnie czytało się jego wiadomości, które przekazywały informacje o podstawach pozycjonowania i SEO – były bardzo merytoryczne. Jak sam autor pisze – jest to bardzo rozbudowane zagadnienie i streszczenie wszystkiego w formie e-maili nie miałoby racji bytu…

Dlatego zapisując się na ten kurs pozycjonowania stron internetowych musisz podążać za wskazanymi przez Sławka linkami i na własną rękę zgłębić tematykę wczytując się w kilka artykułów na podlinkowanych blogach.


Podsumowanie

Kurs ten jest solidnym kawałkiem e-mail marketingowego dzieła. Udało mi się znaleźć kilka uwag odnośnie jego poszczególnych elementów, ale ogólne wrażenie pozostaje jak najbardziej pozytywne.

Jedyne czego tak naprawdę mocno mi zabrakło to budowanie relacji z czytelnikiem. Sławek mało mówił o sobie (albo mi to umknęło) i uważam, że słabo nawiązywał ze mną relację.

Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, ale gdybym nie znał go z komentarzy raczej nie zapadłby mi w serce. Na pewno wiedziałbym kim jest, ale czy czułbym tą swoistą więź, jaka łączy kursanta-ucznia z autorem-ekspertem? – sam nie wiem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o